Babcia
performance’u, czyli Marina Abramowić to jedna z
najbardziej znanych artystek intermedialnych na świecie. Początki jej
twórczości były związane z malarstwem. Jednak już na studiach interesowała się
sztuką współczesną – tworzyła różnego rodzaju instalacje oraz prowokacyjne "występy".
I pomimo tego, że często trudno
zrozumieć jak sztuką może być długotrwałe czesanie włosów, które doprowadza do
powstawania rany na głowie, to na zaproszenie Mariny do wspólnego tworzenia jej dzieł odpowiadają setki tysięcy osób. W 2012 roku powstał film po tytułem "Marina Abramović: artystka obecna",
dokumentujący jeden z jej kolejnych pomysłów. Polegał on na spotkaniu „face to face” z
samą artystką. W ramach tego projektu przesiedziała ona, na krześle w
nowojorskim muzeum sztuki współczesnej MoMA ponad trzy miesiące, 7,5 godziny codziennie przez
6 dni w tygodniu, co dało zawrotną sumę - 786 godzin! W dodatku bez ruchu! Po drugiej
stronie małego stolika siedzieli ludzie, którzy już w nocy ustawiali się w kolejce, by przez kilka minut, a czasem
nawet godzin! patrzeć na Marinę. W ciągu tych kilku tygodni, odwiedziło ją blisko pół miliona osób. Od
nielegalnych imigrantów po gwiazdy Hollywood. Niektórzy pragnęli jej
zaimponować, a inni płakali. Niewątpliwym faktem jest to, że ta artystka
dąży do zniszczenia bariery pomiędzy tworzącymi sztukę, a jej odbiorcami. I co
może budzić wśród wielu osób zdziwienie – udaje jej się.
Sama Marina uważa, że "performance to stan umysłu. Najtrudniej jest
zrobić coś, co prawie nie istnieje. To wymaga całkowitego oddania". Przez
długi czas artystka nie mogła odnaleźć swojej życiowej drogi, ale kiedy
uświadomiła sobie, że malarstwo jest dla niej zbyt nudne i ograniczające –
odkryła performance. Wychowana przez surowych rodziców, którzy nie potrafili
dać jej prawdziwej miłości i poczucia bezpieczeństwa odnalazła siebie poprzez
okazywanie sztuki w zadziwiający sposób. Oczywiście nie dla każdego jej
działania mogą być czymś, co nazwaliby formą artystyczną, ale dziś Marina Abramobić jest światowej sławy przedstawicielką body artu oraz performance’u. Głównym narzędziem
i medium "performatora" jest jego ciało. Abramović „bawi się” nim i wykorzystuje
je do tworzenia różnorakich form sztuki. I nie jest ważne dla niej to czy jest
to ciało estetyzowane przez oko widza czy też przez obiektyw aparatu/kamery. U
niej to performer staje się formą przedstawienia.
I właśnie "Cleaning the mirror" to jeden
z najbardziej znanych stworzonych przez nią performance’ów. Został zapisany wyłącznie w
formie wideo i tym razem bez udziału publiczności. Składa się on z trzech części. W
pierwszej Abramović szczotkuje ludzki szkielet! W kolejnej widz obserwuje nagie
ciało Mariny, na którym leży ten sam ludzi szkielet. W trzeciej artystka znajduje się w
oksfordzkim muzeum antropologicznym i wybiera pewne obiekty z ekspozycji w owym
muzeum. Jednakże nie dotyka ona wyszukanych przez nią przedmiotów. Jedynie wskazuje gestem dłoni. Chce poprzez
ten zapis przeobrazić cząstki swojego ciała w relikwie, a także wyeliminować
bezpośredniego widza.
Dziś sztuka współczesna rozwija się
bardzo szybko i przyciąga coraz większą rzeszę widzów. Nie każdy ją rozumie, a
co więcej nie każdy akceptuje. Jednak artyści tacy jak Marina Abramović
pokazują nam, że każdy może spróbować odnaleźć siebie poprzez sztukę. Gdy
zaczynała tworzyć właściwie nikt nie pochwalał jej decyzji. Rodzice, zawiedzeni
drogą jaką obrała ich córka, właściwie nigdy nie zaakceptowali jej wyboru.
Jednak konsekwentnie dążyła do celu, by tworzyć „coś z niczego”, choć wcześniej sądziła, że sztuką może być tylko i wyłącznie zadawanie sobie bólu. Potem odkryła,
że najtrudniejsze jest nicnierobienie. Obecnie jest znaną artystką i nadal
spełnia swoje marzenia oraz wizje, a przy okazji łamie bariery i zachęca ludzi
do bycia częścią jej widowisk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz