poniedziałek, 23 stycznia 2017

HELLO! Film #3 "Zimowe wieczory z filmem"

Zima to niewątpliwie pora roku, kiedy to oglądamy dużo więcej filmów. Długie, zimne wieczory nie sprzyjają intensywnym spacerom, dlatego też częściej sięgamy po ulubione tytuły. Chciałabym przedstawić Wam 5 ponadczasowych tytułów, do których warto wrócić przy kubku dobrej, gorącej herbaty.

„Szybcy i Wściekli”
Nie będę wyszczególniać, którą z części lubię najbardziej. Każda ma w sobie coś ujmującego. Co mnie, kobietę, ciągnie do szybkiej jazdy, adrenaliny i szaleńczej fantazji? To nie tylko wściekłe wyścigi – to również dobra muzyka, świetne efekty specjalne i wspaniała gra aktorska. Nie mogę doczekać się kolejnej części!


„Dirty Dancing 2”
Diego Luna. To do niego wzdychałam będąc nastolatką. Film ten był dla mnie jako dla młodej tancerki dużym „kopem” w kierunku rozwoju w tej dyscyplinie i popchnął mnie w kierunku salsy. Prócz tańca możecie podziwiać wspaniałe widoki Hawany i wsłuchać się w kubańską ludową muzykę. Poezja dla uszu!

„Piraci z Karaibów”
Tu zdecydowanie plus dla Hansa Zimmera i Klausa Badelta za muzykę – kto bowiem nie zna motywu „Pirates of the Caribbean”? Do tego dochodzi wyśmienita obsada aktorska – Johnny Depp, Orlando Bloom i Keira Knightley – i mamy gotowy hit dla każdego. Film gdzie groza łączy się z humorem – fantastyczny na niedzielne popołudnie z rodziną.

„American Pie”
Tu również nie będę wyszczególniać konkretnej części – każda z nich bawi, choć ten humor może niektórych zażenować. Cóż, typowa, amerykańska komedia. Głupia czy nie potrafi rozśmieszyć!


„Chłopaki nie płaczą”

Polska kinematografia w XXI wiek wkroczyła z kilkoma dobrymi komediami, do których zawsze warto powracać. Jedną z ich jest film pt. „Chłopaki nie płaczą”. Legendarnych tekstów tutaj nie brakuje, każda scena śmieszy do łez, a gra aktorska to majstersztyk. Po prostu „bunkrów nie ma, ale i tak jest zaje….” 

niedziela, 15 stycznia 2017

HELLO YouTube #3 "Dreams Come True..."

Jeśli kiedykolwiek zwątpiliście w to, że marzenia się spełniają to najwidoczniej nie poznaliście jeszcze Łukasza Jakóbiaka. Kim jest bohater mojego kolejnego artykułu  i dlaczego postanowiłam go Wam przedstawić?

Otóż Łukasz Jakóbiak to polski dziennikarz i osobowość internetowa. Od zawsze chciał pracować w telewizji, ale niestety jego plany nie zostały zrealizowane, gdyż do żadnej się nie dostał. Postanowił więc zaryzykować i zadziałać na własną rękę – tak właśnie powstał jego autorski program na YouTube „20m2”. Z braku wystarczających środków na wynajęcie studia zrobił go w swojej kawalerce, na 20 metrach kwadratowych (stąd, jak się pewnie domyślacie nazwa programu Łukasza), nagrywając go tylko smartfonami. Gośćmi talk-show są zarówno polskie jak i zagraniczne osoby z show-biznesu, muzycy, aktorzy, youtuberzy, sportowcy, artyści kabaretowi. Gwiazdą pierwszego wyemitowanego odcinka był Tomasz Jacyków, data premiery przypada na dzień 12 maja 2012 roku.


Jego wywiady charakteryzują się pewną lekkością i swobodą. Oglądając efekty jego pracy daję się wyczuć przyjazną atmosferę jaką stwarza wokół siebie w czasie rozmowy ze swoimi gośćmi. Jednak należy zauważyć i docenić również to, że prowadzący doskonale oddziela tematy rozrywkowe i codzienne od tych poważniejszych i niekiedy trudnych.



Przez ponad 4 lata działalności udało się Łukaszowi stworzyć długą listę osób, które odwiedziły jego kawalerkę i zgromadzić sporą liczbę fanów. Sukces ten zawdzięcza swojej wytrwałości w spełnianiu pragnień i dążeniu do celu.

sobota, 7 stycznia 2017

HELLO! Sztuka Współczesna #3 "Wizjoner"

21 lutego minie 12 lat od śmierci Zdzisława Beksińskiego, ale jego legenda wraz z upływem czasu ma się coraz lepiej.

Jeden z najbardziej znanych polskich malarzy, któremu udało się wejść pomiędzy bohaterów popkultury. Ponadto inżynier, rzeźbiarz, fotograf, rysownik i artysta posługujący się też grafiką komputerową. Najbardziej znany jest z „okresu fantastycznego”. Za to chyba właśnie młodzi kochają Beksińskiego. Jego twórczość przeżywa ostatnio rozkwit popularności, szczególnie w Internecie. Fanatycy marzą nawet o tym, by działa Beksińskiego sobie wytatuować. Mówi się jednak, że jego obrazów nie wolno trzymać w domu. Niektórzy twierdzą, że to właśnie przez te dzieła jego syn Tomasz popełnił samobójstwo. Miał zbyt wiele prac ojca w domu, a także codzienny kontakt z tą sztuką.

Są ludzie, którzy interesują się Beksińskimi tylko dlatego, że wokół mówi się o pewnego rodzaju klątwie jaka wisiała nad ich rodziną. Syn kilkukrotnie próbował się zabić, aż udało mu się to w Wigilię 1999 roku. Ojciec zamordowany we własnym mieszkaniu dla kliku groszy. A obrazy Zdzisława Beksińskiego mają w sobie jakiś tragizm lub nawet obsesję śmierci. Sam artysta starannie pielęgnował legendę prześladującym go fatum. Fotografował się ze sztuczną krwią czy pistoletem. Opowiadał dziennikarzom różne historie. Najczęściej wyssane z palca. Potrafił stworzyć siebie jako artystę, którego nie zapomną przyszłe pokolenia. Jednak osoby, które naprawdę przebywały z rodziną malarza mówią, że wszystko to co działo się wokół nich – cały ten mrok i śmierć – to były bzdury i byli oni ”zwyczajni-niezwyczajni”.


Niedawno w kinach pojawił się film przedstawiający życie i twórczość artysty – „Ostatnia rodzina” z Andrzejem Sewerynem w roli szalonego wizjonera. Zgromadził on w kinach rzesze ludzi ciekawych fenomenu rodziny Beksińskich.



Od wielu lat dzieła Zdzisława Beksińskiego fascynują ludzi. Co w nich jest, że tak uwodzą i przyciągają uwagę? Trudno stwierdzić. Może zachwycają, a  może przerażają? Jedno jest pewne – nie można obok nich przejść obojętnie. 

 Kilka dzieł Beksińskiego:  






(źródło: http://beksinski.eu/)

sobota, 31 grudnia 2016

HELLO! Special #2 "HELLO! Sylwester"

Kolejny rok za nami. Podobno najgorszy w historii wszechświata. Podobno też upić się warto, a tym bardziej kiedy jest gorzej, niż mogło się wydawać. Tym bardziej zapraszamy na nasz Sylwestrowy Bal, gdzie będziemy tańczyć i żegnać mijający rok 2016, fatalny właśnie dla świata muzyki...

www.ukmix.org

Zacznę od swojej ulubionej piosenki tego roku (przynajmniej według Spotify), a tym utworem jest „Dynamite” autorstwa Adore Delano, znanej już na całym świecie drag queen, która występowała w American Idol oraz RuPaul’s Drag Race, gdzie właśnie zdobyła największą popularność. „Dynamite” to unikatowe połączenie eterycznego r&b, latynoskiego pazura i mięsistego popu. Idealny kawałek na rozgrzanie towarzystwa zgromadzonego na imprezie. 

Utwory Marty T.

Chris Norman & Suzi Quatro „Stumblin' In”
To idealna piosenka na rozpoczęcie imprezy. Kiedy na parkiecie pojawiają się pierwsze odważne pary, a reszta osób nie potrafi powstrzymać się od delikatnego choćby podrygiwania w rytm muzyki, przy której po prostu nie można siedzieć spokojnie.


Gilda „No me Arrepiento de este Amor”
Latynoskie rytmy, wskazane na Sylwestra. Każdemu komu znudził się tradycyjny „pociąg” do znanego utworu disco-polo, ta propozycja przypadnie do gustu.


Akcent „Królowa Nocy”
Prawdziwa szalona impreza nie może odbyć się bez dobrego disco. Wybór padł na „Królową nocy”, gdyż każda z Pań w te wyjątkową i ostatnią noc w roku pragnie poczuć się jak królowa, a kto wie, może to ją o północy wyhaczy jakiś Zenon.


Krzysztof Krawczyk „Za Tobą Pójdę Jak Na Bal”
Jak Sylwester to na pewno nie może zabraknąć na nim Pana Krzysztofa. Myślę, że za NIM każdy pójdzie jak na bal!


Bill Medley & Jennifer Warnes „(I’ve Had) The Time Of My Life”
Lata 80 kojarzą się mi z nieustającymi imprezami, wiec myślę, ze wybór tego utworu jest jak najbardziej trafiony. Nie dość, że jest to jedna z moich ulubionych piosenek, to jeszcze powstała do jednego z najbardziej bliskich mi filmów, czyli „Dirty Dancing”. 


Utwory Marty P.

Fergie „A Little Party Never Killed Nobody”
Obowiązkowa piosenka na imprezie sylwestrowej! Bo przecież odrobina szaleństwa i dobrej zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziła.


Happysad „Zanim Pójdę”
Oczywiście musiał się też znaleźć na mojej liście Happysad, a ta piosenka świetnie sprawdza się podczas szalonego karaoke tuż po północy. 


Taco Hemingway „Następna Stacja”
Taco to może nie jest  tradycyjny wybór na sylwestrową domówkę, ale skoro wspomina litr wina i pół wódki to jak najbardziej jesteśmy na tak.


Organek „Mississippi W Ogniu”
I na koniec Organek! Nie mogłam się powstrzymać i z całą pewnością jego piosenki będą często gościły na playliście 31 grudnia. Koncert Organka był wspaniałym wstępem do początku zabawy sylwestrowej, a „Mississippi W Ogniu” to genialny utwór.


Utwory Anety

Orishas „Represent Cuba”
Kuba, gorąca salsa i Diego Luna – to wszystko przy dźwięku Orishas. Tak – „Dirty Dancing 2” to mój ulubiony film, który miał duży wpływ na wybór mojego hobby. Moi drodzy-  wsłuchajcie się w „Represent Cuba” i dajcie się ponieść gorącym rytmom.



Don Omar „Danza Kuduro”
Pozostańmy w rytmach południowych. Danza Kuduro możemy znać m.in. z filmu „Szybcy I Wściekli”. Niech podniesie rękę ten, kto raz choćby nie poruszał biodrami przy tej piosence. Hitu Don Omara nie może zabraknąć na naszej imprezie!


              Europe „The Final Countdown”
5…4…3…2…1….2017! a co przy odliczaniu? Oczywiście „The Final Countdown”! Grupa Europe nagrywając ten hit chyba nie przypuszczała, że stanie się on obowiązkowym punktem sylwestrowej nocy!


              Soya  „You And Me”
Coś do „wolnego” przytulańca o po północy z ukochaną osobą. Połączenie reggae i soulu zdecydowanie sprzyja chilloutowi po Sylwestrowym szaleństwie.


Czasami się zdarza, że niektóre piosenki podobają się wielu osobom, tak jak utwór zespołu Queen „Don’t Stop Me Now”. Marta mówi tak: „Trochę lat 70. i oczywiście Queen, bo razem z nimi chcemy się dobrze bawić”, a Aneta na to „I’m having such a good time! Więc nie zatrzymujcie zabawy ;)”. I nie będziemy się zatrzymywać. Dlatego życzymy Wam, naszym czytelnikom, wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku 2017. Do zobaczenia już za rok!