sobota, 26 listopada 2016

HELLO! YouTube #2 "Podróże małe i duże"

Spontaniczny, zabawny, szalony. Taki właśnie jest Dawid Fazowski, a właściwie Dawid Krawiec, autor najpopularniejszego kanału podróżniczego na Youtube - Przez Świat na Fazie. „Faza”- bo właśnie pod takim pseudonimem znają go jego fani jest absolwentem szkoły górniczej i pochodzi z Żor.


              Podróżować zaczął jako dziecko. Będąc harcerzem przemierzał Polskę stopem i już wtedy ta forma zwiedzania świata przypadła mu do gustu. Po wyprawach między innymi do Turcji, Gruzji, Serbii i Rzymu przyszedł czas na coś naprawdę  dużego. Antarktyda. Bo to ona początkowo była celem podróży Dawida. Faza chciał pojechać tam i napić się wódki z pingwinami. Pomimo iż nie podbił krainy wiecznych lodów, alkoholu w towarzystwie nielotów skosztował - w Chile.


              Po powrocie do Polski przyszedł czas na kolejną podróż i kolejny cel - Azję. Przemierzając kraje islamskie chciał udowodnić, że nie są one takie jak ukazują je współczesne media, a ludzie są znacznie przyjaźniejsi od tych utrwalonych w naszych stereotypach. Następnie udał się do Indii, gdzie pokazał prawdziwą twarz slumsów i rzeczywistość w jakiej muszą żyć, często na ulicach, głodujące dzieci. Odwiedził również słynny Bangkok w którym zabawił dwa tygodnie z rodakami. Jednak jak często to spotyka ludzi, którzy głośno mówią co myślą, wpakował się w kłopoty w Wietnamie, z powodu otwartego sprzeciwu przeciwko ustrojowi tego kraju. Na szczęście skończyło się tylko tym, że Faza najadł się strachu. Wyprawa zaliczona, a cel osiągnięty. 
Aktualnie Dawid wybrał się na wyprawę po Afryce, z której zapewne przywiezie, tak jak z każdej swej podróży, garść doświadczeń i niesamowite wspomnienia, którymi podzieli się z nami na swoim kanale.
Zachęcam więc Was do zaglądania na kanał Fazowskiego, bo warto. Choć w wielu budzi kontrowersje, Dawid  jest przede wszystkim naturalny i prawdziwy. Nie udaje i nie gra. Po prostu realizuje swoją pasje i dzieli się tym z nami, często podkreślając, że nie wszystko co robi jest rozsądne, a to że nic złego do tej pory mu się nie stało uzasadnia posiadanym od dziecka "głupim" szczęściem. 

piątek, 18 listopada 2016

HELLO! Muzyka #2 "Z Dyskografii X"

Szósty marzec 2014 roku. Tego dnia, znana mniej lub bardziej ze swoich muzycznych hitów jak „I Kissed a Girl” czy „Dark Horse”, amerykańska wokalistka Katy Perry, obwieściła na swoim Twitterze, że, tu cytat, ma obsesję na punkcie piosenki „Catch”. Autorką owego utworu była nieznana wtedy nikomu Allie X, której poświęcony jest mój drugi artykuł o nieznanych muzykach ostatnich kilku lat.

Jak już wspomniałem, wszystko zaczęło się od piosenki „Catch”, która nie tylko zaskakiwała swoją intrygującą komputerową melodią oraz tekstem o tematyce, mówiąc w dużym skrócie, medycznej, ale również bardzo minimalistycznym teledyskiem stworzonym na podobieństwo internetowych GIF’ów. Unikalność utworu Allie X zauważyli między innymi redaktorzy magazynu „TIME” czy portalu muzycznego „Idolator” pisząc o nim „najlepsza debiutancka piosenka”.


Kilka dni po wiadomości Pani Perry na temat Allie X do sieci trafił jej kolejny utwór oraz teledysk do piosenki pod tytułem „Prime”. Tak jak za pierwszym razem utwór zaskakiwał swoją unikalnością oraz odmiennością od ówcześnie panujących trendów w muzyce popularnej.


Jednak co mogło jeszcze bardziej intrygować w młodej wokalistce to brak jakichkolwiek danych na jej temat. Na jej żadnym profilu społecznościowym nie można było przeczytać o tym kim jest, skąd pochodzi, ani ile ma lat i czy w ogóle istnieje. Dopiero w październiku 2014, czyli blisko po pół roku od jej debiutanckiego singla, magazyn Billboard postanowił dowiedzieć kim tak naprawdę jest Allie X przeprowadzając z nią wywiad.

Allie X, czyli Alexandra Hughes ma 31 lat, urodziła się w Kanadzie, gdzie również zaczynała swoją muzyczną karierę występując na alternatywnej scenie Toronto wraz z najróżniejszymi zespołami w których była oczywiście wokalistką. Jednak dopiero wyjazd do Los Angeles, pozwolił jej w pełni realizować się jako autorka tekstów oraz muzyki, współpracując między innymi z gwiazdą młodego pokolenia Troyem Sivanem.

Z czasem szum wokół młodej wokalistki ucichł, przez brak nowych piosenek oraz nikłą działalnością na Facebook’u, lecz wraz z dniem 14 kwietnia 2015 światło dzienne ujrzała jej debiutancka płyta pod jakże intrygującym tytułem „CollXtion I”, która zawierała 8 utworów, wśród których nie mogło zabraknąć wspomnianych już „Catch” oraz „Prime”. Album spotkał się z aprobatą krytyków, którzy bez żadnych oporów podarowali mu aż cztery na pięć możliwych gwiazdek. Pomimo, że wokalistka nie mogła pochwalić się wtedy zbyt dużą grupą fanów, i oni nie pozostali obojętni wobec jej twórczości, i również ciepło przyjęli pierwsze dziecko Allie X.

Obecnie artystka pracuje nad swoją drugą płytą, co wiąże się z pewną mini akcją. Otóż wokalistka w swojej 30 sekundowej wiadomości zamieszczonej na „Spotify”, prosi o to, abyśmy pomogli jej „skończyć” ów album. Na „CollXtion II” najprawdopodobniej znajdzie się 10 utworów, z czego 8 można już odsłuchać na wspomnianej platformie, a wśród nich znajdują się takie piosenki jak: „Old Habits Die Hard”, „Too Much Too Dream”, „That’s So Us”, „Purge”, „Cassanova” oraz „All The Rage”, do którego powstał rewelacyjny teledysk (możesz go zobaczyć klikając w tytuł piosenki) z gościnnym udziałem niejakiej Violet Chacki, amerykańskiej gwieździe sceny drag queen oraz zwyciężczyni siódmej edycji programu „RuPaul’s Drag Race”, gdzie również Allie X miała przyjemność występować jako wokalistka użyczająca głosu wspomnianym drag queen. (Jeśli jesteście ciekawi co to znaczy, już teraz zapraszam was do oczekiwania na kolejny artykuł w którym przedstawię wam muzyczną karierę jednej z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd też programu.)


I w ten oto sposób przedstawiłem wam kolejną niezwykłą wokalistkę, który z całą pewnością zasługuje na większą atencję, zarówno ze strony środowiska muzycznego jak i fanowskiego. Allie X to przyszłość muzyki pop, która czyni z siebie niezwykły artystyczny performence, a to wszystko za sprawą niewinnego „X”.



Oczywiście poza polubieniem naszego fapage'a na Facebook'u, którego link znajdziecie TUTAJ, już teraz zapraszam was do mojego następnego artykułu, gdzie spróbuję zabrać was w świat ekstrawaganckiej raperki zajmującej się w przeszłości tańcem egzotycznym. Do zobaczenia!

czwartek, 10 listopada 2016

HELLO! Film #1 "Czy 'szkoła uwodzenia Czesława M.' uwodzi?"

Czesław M. – brzmi prawie jak z ogłoszenia kryminalnego, czyż nie? Nic bardziej mylnego. Jest to „kryptonim artystyczny” Czesława Mozila - muzyka, a teraz także aktora. W kinach można właśnie zobaczyć „Szkołę uwodzenia Czesława M.”.


Pamiętając rozległe podboje miłosne Czesława, o których opowiadał m.in. u Kuby Wojewódzkiego, widz udający się do kina może oczekiwać realnej złotej recepty na zdobycie partnera na stałe bądź trochę krócej. Zamiast tego zobaczy jednak trochę kiczowate, wręcz wzbudzające litość usiłowanie założenia intratnego biznesu w postaci szkoły uwodzenia. W XXI wieku przy dobrym PR, na wszystkim, nawet uczuciach da się zrobić biznes – taki właśnie przekaz miał przepełniony ironią film reżyserii Aleksandra Dembskiego. Metody,  do jakich uciekają się Czesław i jego towarzysze Adam i Zygmunt (Jakub Kamieński, Sławomir Pacek) u obserwatora mogą wzbudzić trwogę,  śmiech i zażenowanie, a zarazem dozę humoru. Ironia, sarkazm z samego siebie– tego w filmie jest pod dostatkiem. Wychowany w Danii Czesław od przeciętnego Polaka ma zdecydowanie więcej dystansu. Niejeden artysta nie zgodziłby się na przedstawienie swojej postaci jako „zagubionego alkoholika mieszkającego w slumsach”, o którym nawet najbliżsi znajomi nie mówią najlepiej. Widz ma prawo mieć wrażenie autentyczności faktów, co jednak jest złudne. To, co jest prawdziwe to przedstawienie świata showbiznesu – tam, gdzie nawet najszczerszy przyjaciel jest w stanie Cię oszukać, a miłość Twojego życia po tygodniu od udzielenia „szczerego” wywiadu o Waszej relacji zamieni Cię na kogoś, kto akurat jest na fali.

Czy film warto zobaczyć? Jeśli jest się sympatykiem osoby Czesława Mozila to z pewnością tak. Jeśli oczekujecie paradokumentu to również powinniście wybrać się do kin. Jeżeli jednak oczekujecie dobrej komedii, przy której będziecie „zrywać boki” to wybierzcie coś innego, chyba, że Wasz humor jest na tyle specyficzny, aby np. śmiać się ze stoczniowego żurawia albo miejskiego autobusu. Przyznam szczerze, że po obsadzie i samym zaangażowaniu Czesia spodziewałam się znacznie więcej. „Szkoła uwodzenia Czesława M” mnie nie uwiodła.

środa, 2 listopada 2016

HELLO! YouTube #1 "Autostopem na koniec świata"

Pośród wielu YouTuberów, znanych bardziej lub mniej, na szczególne wyróżnienie zasługuje Michał Pater. Śmiało mogę o nim powiedzieć, że jest jednym z najbardziej niekonwencjonalnych autorów filmów umieszczanych na polskim YouTube'ie. Kim jest? Co robi? Czym się wyróżnia? Odpowiedzi na te pytania, znajdziecie właśnie w tym tekście.

Michał Pater jest magistrem historii Uniwersytetu Wrocławskiego, ale przede wszystkim jest podróżnikiem. Autostopem samotnie przemierza świat, licząc tylko na siebie oraz dobroć ludzi napotkanych na swej drodze. Sam mówi o sobie, że zwiedza świat stylem „w pizdu na krzywy ryj”. Do przemierzania naszego globu wystarczy mu kilka podstawowych rzeczy: kamera na kiju narciarskim, 2 konserwy, 200 zł i pragnienie poszukiwania nowych wrażeń. Wszystkie przygody, które napotyka na swej drodze zapisuje w formie filmików, które następnie publikuje na swoim kanale na YouTube'ie: "Autostopem na koniec świata"

Jedną z jego pierwszych wypraw była podróż do portowego miasta Magadan na Kołymie znajdującej się na Dalekim Wschodzie Rosji. Trwająca niemal trzy miesiące i licząca 27 000 km podróż, miała swój początek we Wrocławiu (tam również miała swój koniec). Jednak tym co go wyróżnia nie jest styl podróżowania, ale to co i jak ukazuje podczas swej wyprawy. Prezentuje świat tak dobrze nam znany z zupełniej innej perspektywy, perspektywy wyjątkowo rzeczywistej. Bo jak się okazuje nasze wyobrażenia o świecie i kulturze rosyjskiej (jak w przypadku wędrówki przez Rosję) często bardzo odbiegają od tego jak jest naprawdę. Rosjanie to bez wątpienia mili i uprzejmi ludzie, którzy na słowa „jestem z Polski” podają butelkę piwa, choć częściej jest to szklanka wódki. Chętnie pomagają swojemu koledze z kraju nad Wisłą, zaprzyjaźniają się z nim niemal od razu i częstują tym czym tylko mogą, posiłkiem, wódką czy chociażby dobrym słowem.

Kolejną przygodą jakiej się podjął jest podróż przez tak zwane Demoludy, czyli państwa bloku wschodniego. Tym razem nasz bohater do pokonania miał 12 państw, 21 000 km, a to wszystko w ciągu zaledwie 67 dni. Mniej kilometrów i dni nie oznacza mniejszej ilości pięknych widoków, sympatycznych ludzi i niesamowitych wrażeń. Drugą serię tak jak i pierwszą ogląda się z uśmiechem na twarzy.

"Autostopem na koniec świata" to nieprzeciętna seria przygód Michała Patera. Mężczyzna pokazuje jak dużo piękna skrywa w sobie nasz świat, przełamuje stereotypy dotyczące ludzi, miejsc oraz obyczajów. Jednak przede wszystkim uświadamia nam, że żeby podróżować, potrzeba naprawdę niewiele, bo wystarczy po prostu chcieć i aby to zrozumieć, trzeba to zobaczyć. Zachęcam więc do zajrzenia na kanał Michała pod tytułem "Autostopem na Koniec Świata".