21
lutego minie 12 lat od śmierci Zdzisława Beksińskiego, ale jego legenda wraz z
upływem czasu ma się coraz lepiej.
Jeden
z najbardziej znanych polskich malarzy, któremu udało się wejść pomiędzy
bohaterów popkultury. Ponadto inżynier, rzeźbiarz, fotograf, rysownik i artysta
posługujący się też grafiką komputerową. Najbardziej znany jest z „okresu
fantastycznego”. Za to chyba właśnie młodzi kochają Beksińskiego. Jego twórczość
przeżywa ostatnio rozkwit popularności, szczególnie w Internecie. Fanatycy marzą
nawet o tym, by działa Beksińskiego sobie wytatuować. Mówi się jednak, że jego obrazów
nie wolno trzymać w domu. Niektórzy twierdzą, że to właśnie przez te dzieła
jego syn Tomasz popełnił samobójstwo. Miał zbyt wiele prac ojca w domu, a
także codzienny kontakt z tą sztuką.
Są
ludzie, którzy interesują się Beksińskimi tylko dlatego, że wokół mówi się o
pewnego rodzaju klątwie jaka wisiała nad ich rodziną. Syn kilkukrotnie próbował
się zabić, aż udało mu się to w Wigilię 1999 roku. Ojciec zamordowany we
własnym mieszkaniu dla kliku groszy. A obrazy Zdzisława Beksińskiego mają w
sobie jakiś tragizm lub nawet obsesję śmierci. Sam artysta starannie
pielęgnował legendę prześladującym go fatum. Fotografował się ze sztuczną krwią czy
pistoletem. Opowiadał dziennikarzom różne historie. Najczęściej wyssane z palca. Potrafił stworzyć
siebie jako artystę, którego nie zapomną przyszłe pokolenia. Jednak osoby,
które naprawdę przebywały z rodziną malarza mówią, że wszystko to co działo się
wokół nich – cały ten mrok i śmierć – to były bzdury i byli oni ”zwyczajni-niezwyczajni”.
Niedawno
w kinach pojawił się film przedstawiający życie i twórczość artysty – „Ostatnia
rodzina” z Andrzejem Sewerynem w roli szalonego wizjonera. Zgromadził on w
kinach rzesze ludzi ciekawych fenomenu rodziny Beksińskich.
Od wielu lat dzieła Zdzisława Beksińskiego fascynują ludzi. Co w nich jest, że tak uwodzą i przyciągają uwagę? Trudno stwierdzić. Może zachwycają, a może przerażają? Jedno jest pewne – nie można obok nich przejść obojętnie.
Kilka
dzieł Beksińskiego:
(źródło: http://beksinski.eu/)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz